280. Sobowtór pisarza

280. Sobowtór pisarza

Czy ten, co przepisze czyjąś książkę, nie staje się równoprawnym jej autorem? Przecież ją napisał, odręcznie, to jego rękopis. Gdyby nikt go nie sprawdził, można by uznać, że jest jej prawowitym autorem. Tak naprawdę jest tylko dublerem, sobowtórem prawdziwego pisarza, który napracował się srodze, poświęcił tysiące godzin życiorysu, by stworzyć rzecz jedyną w swoim rodzaju. A ten drugi, jako ucieleśnienie pragmatyka i czas oszczędzającego, nie napracował się wcale, jedynie skopiował słowo w słowo pierwotny tekst. Jednak, zauważmy, efekt jest jednakowy: dzieło finalne wygląda identycznie, nawet można by się w tej sytuacji spierać, kto pierwszy go spisał: pisarz czy kopista, jakby kopia mogła poprzedzić oryginał. Jakby pisarz, w zamyśleniu, w natchnieniu, był tymże kopistą, czerpiąc pomysły na kolejne słowa z jakiegoś oryginału, już gdzieś zapisanego, do którego uzyskuje w tajemniczy sposób dostęp. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *