193. Literatura wysoka?

193. Literatura wysoka?

Zastanawiam się, co tak naprawdę kryje się za wyrażeniem “literatura ambitna”. Ileż tu możliwości interpretacyjnych, mimo że pierwsze skojarzenie nasuwa się zupełnie naturalnie: ambitna czyli lepsza. W tej chwili należy jednak powiedzieć “ sprawdzam”, i zmusić przeciwnika – nasz język ojczysty – do wyłożenia semantycznych kart na stół. Ambitna dla kogo? Dla autora, dla krytyka czy dla czytelnika? Lepsza względem czego? Literatury gatunkowej, rozrywkowej, łatwej w odbiorze? Przypomina mi się angielski odpowiednik “literatury ambitnej”, jednak znacznie szerszy pojęciowo – “high brow literature”. Słownikowo oznacza literaturę wysoką, wymagającą intelektualnie, ale w innym kontekście może wskazywać na przeintelektualizowanie, literaturę zbyt trudną w odbiorze. Wybawieniem z tej dychotomii zdaje się być, jak niemal w każdej ludzkiej dziedzinie, krzywa Gaussa, zwana też rozkładem normalnym. Statystycznie rzecz biorąc, tylko niewielka część literatury gatunkowej jest totalną żenadą, tak samo jak tylko niewielki wycinek literatury nazywanej wysoką przynależy do sfery bełkotu intelektualnego lub natłoku zbyt górnolotnych i niezrozumiałych szerzej słów. Rzekłbym, że zdecydowana większość leży pośrodku, łącząc w sobie elementy zwyczajne czy popularne z przebłyskami literackiego geniuszu. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *