Otworzyć po końcu świata. Jakże piękny oksymoron. Po końcu świata nie będzie nikogo, kto mógłby otworzyć cokolwiek, tym bardziej jakieś pudełko z tajemniczą, egzotyczną zawartością. “Próby zakonserwowania czasu trwają”, pisze Georgi Gospodinow w “Fizyce smutku”. Niesłychane, jak wiele definicji może przybrać pojęcie kapsuły czasu. Od osobistych pamiątek zawierających namiastkę przeszłości, poprzez archiwa, biblioteki i książki, po sondę Voyager wysłaną w otchłań Kosmosu z adnotacją, kim jesteśmy jako ludzkość, co nas charakteryzuje i jak nas w razie czego odnaleźć. Niesłychana jest ta historia o wysłaniu kapsuły czasu jak najdalej od nas, zamieszkujących jedyną zamieszkałą planetę w znanym nam Wszechświecie. Bez względu na nasz los, kapsuła powinna bezpiecznie dryfować przez pustkę, stanowiąc jedyny ślad po naszej cywilizacji. Jeśli prawdziwe są teorie o tym, że gdzieś w tej pustce istnieją lub istniały podobne do nas formy życia, bez trudu można sobie wyobrazić sytuację, gdy każda z takich cywilizacji dochodzi w pewnym momencie do wniosku, że należy wysłać podobną do naszego Voyagera kapsułę czasu w bliżej nieokreślonym kierunku. Być może więc jesteśmy jedyną, ocalałą z kosmicznej zawieruchy cywilizacją, ale Kosmos nie jest tak pusty, jak może się wydawać – zapełniają go wędrujące w różnych kierunkach kapsuły, w których czas się zatrzymał dla tych, którzy je szykowali do lotu w poszukiwaniu innej formy życia.
Źródło cytatu: Fizyka smutku, Georgi Gospodinow, Wyd. Literackie, 2018, str. 151, przełożyła Magdalena Pytlak

Dodaj komentarz