Przyjęło się sądzić, że pierwsze zdanie w książce jest najważniejsze. Zwłaszcza gdy mowa o beletrystyce, bo czyż w eseju czy literaturze faktu jest to aż tak ważne? Też byłem tego zdania. Do czasu, gdy sięgnąwszy po rozważania filozoficzne Władysława Tatarkiewicza wydane jako “O doskonałości”, zatrzymałem lekturę już po pierwszym zdaniu, które brzmi: “Kształt wyrazu w dawnej polszczyźnie jeszcze się wahał”. Jest w tej frazie niebywała staranność, precyzja, melodyjność, zniuansowanie, plastyczność. Skarga, jak zauważa autor, pisał jeszcze “doskonalstwo”, dopiero później przyjęła się obecna forma, doskonałość. W czasie lektury, podczas odkrywania dawnych definicji doskonałości, zapragnąłem to pierwsze zdanie Tatarkiewicza przepuścić przez filtr tychże definicji. By sprawdzić, czy jego doskonałość tylko mnie omamiła, czy faktycznie jest “harmonijna, zbudowana wedle jednej zasady”, czy jest “zupełna, bo zawiera wszystkie należne części”, czy jest “dokonana, doprowadzona do końca, przeto zupełna, do czego nic już dodać nie można, a zarazem od czego nic ująć nie należy”. Odnoszę przeto wrażenie, że ów traktat o doskonałości zawiera się w tym pierwszym zdaniu. Reszta to tylko dopiski i uzasadnienia. Na marginesie, dbałość językowa u Tatarkiewicza niebywała, coraz rzadziej mamy do czynienia z taką doskonałą frazą.
Źródło cytatu: O doskonałości, Władysław Tatarkiewicz, PWN, 1976

Dodaj komentarz