26. Książki jedyne

26. Książki jedyne

Rzeczą wiadomą jest to, że wydawcy posiadają swoisty klucz, wedle którego dobierają idealne, w ich mniemaniu, tytuły. Każdy z nich będzie szczycił się inną wersją wydawniczego świętego Graala. Mnie najbardziej w tej kwestii interesuje kwestia definicji i jej uzasadnienia. Dlatego muszę nakreślić parę słów o nietuzinkowej koncepcji “książek jedynych”, jaką to odnalazłem u Roberto Calasso w jego legendarnej w pewnych kręgach pozycji, zatytułowanej “Ślad wydawcy”. Wspominając lata 60. XX wieku, kiedy to współtworzył sławne dziś wydawnictwo Adelphi, pisze o sposobie, w jaki, wspólnie z Roberto Bazlenem, wybierali pierwsze tytuły do publikacji. Od samego początku używali właśnie koncepcji książki jedynej na określenie takiej publikacji, “w której od razu spostrzegamy, że autorowi coś się przydarzyło i że to coś utrwaliło się w tekście”. Dodaje zaraz, że to książki, które niechybnie w ogóle nie zostałyby napisane. Gdyby nie Calasso i Bazlen, z pewnością nie zostałyby też wydane, a nawet jeśli, to z dużym opóźnieniem. Co równie ciekawe, niektórzy autorzy napisali tylko jedną książkę, a potem słuch o nich zaginął. 

Przyglądając się polskiemu rynkowi wydawniczemu, można rzec, że tradycję publikowania “książek jedynych”, w rozumieniu zaproponowanym przez Calasso i Bazlena, kontynuują tacy wydawcy jako ArtRage, Karakter, Cyranka, Filtry, Pauza czy Claroscuro. Jakże przecież nazwać inaczej niż “książkami jedynymi” takie pozycje jak “Kobieta osobna i miasto” Vivian Gornick (Filtry), “Strega” Johanne Lykke Holm (Pauza), “Oni” Kay Dick (ArtRage), “Najskrytsza pamięć ludzi” Mohameda Mbougara Sarra (Cyranka) czy “Rzeczy, których nie wyrzuciłem” Marcina Wichy (Karakter). 

Źródło cytatu: Ślad wydawcy, Roberto Calasso, Wyd. słow/obraz terytoria, 2018, str. 12

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *