Ryszard Koziołek należy do grona osób, które nie odnalazły spełnienia w szachach. Wspomina o nich we wstępie do wydanej niedawno książki, Czytać, dużo czytać. Pisze o szachach i brydżu tymi słowy: “mimo poznania reguł i sporej liczby rozegranych partii nigdy nie pokochałem tych gier. Były adoracją abstrakcji, niczym niekończące się ćwiczenia z czystej logiki”. Prawdą jest, że szachy otoczone są nimbem wyższości, wysokiej inteligencji i snobizmu. Prawdą jest także to, że szachy otwierają przed graczem podwoje celebracji i zachwytu dopiero po przekroczeniu pewnego poziomu umiejętności. Rzekłbym, że to poziom daleki od początkującego, i już nieco zbliżony do poziomu zawodnika klubowego. I nie mam tu na myśli seryjnego pokonywania równych sobie, bo to w szachach rzecz trudna. Proszę mi wierzyć, że przegrana po banalnych błędach w piętnastym ruchu a przegrana po zaciętej końcówce wieżowej w ruchu sześćdziesiątym jest różnicą zasadniczą. Im dłużej trwa partia, tym więcej zaskakujących kombinacji staje się możliwych, a ich wykorzystanie zależy od tego, czy znamy odpowiednie motywy taktyczne, i czy umiemy je dostrzec. Piękno w szachach istnieje – będę bronił tego stanowiska bezpardonowo – najczęściej właśnie pod postacią niewidocznych dla niewprawnego oka kombinacji i motywów. Notabene, niektóre z nich dostrzegalne są jedynie przez arcymistrzów. Podobnie jest z książkami. Im więcej czytamy, tym więcej mamy skojarzeń czy doświadczeń i tym łatwiej oceniać nam jakość czytanego tekstu. W tym sensie literatura też podchodzi pod definicję abstrakcji, której adoracją jest lektura. Przypuszczam więc, że Koziołkowi chodzi tu o coś innego. O nadmiar porażek, które w szachy są wpisane. Zgoła inaczej ma się sprawa z książkami, z którymi nie sposób przegrać. Na dowód mojej tezy przytoczę słowa Ryszarda Koziołka, których użył w felietonie w tygodniku Polityka: “Z zasady nie gram w gry, w które nie można wygrać. Kiedy prawidłowością jest chybienie, a nie trafienie, wówczas nie ma mowy o grze, a jedynie o nadziei bez optymizmu”. Mimo że pisał o grach losowych, zdanie to jest równie prawomocne względem każdego szachisty na poziomie początkującym. Pewnego rodzaju wyjaśnieniem mogą też okazać się koszty alternatywne – Ryszard Koziołek mógłby sięgnąć szachowych szczytów, przy odpowiednim, długoletnim treningu, tylko wtedy zapewne nie zostałby literaturoznawcą i autorem wybitnych książek. Na szczęście w tej historii nie wydarzyła się wersja alternatywna.
Źródło cytatu pierwszego: Czytać, dużo czytać, Ryszard Koziołek, Czarne, 2023, str. 9
Źródło cytatu drugiego: Polityka, nr 28 (3421), 5.07-11.07.2023, str. 87
29. Adoracja abstrakcji

Dodaj komentarz