22. Zapachy w języku

22. Zapachy w języku

W literaturze cenię to, że nagle jedno zdanie potrafi otworzyć nas na inne rejestry. Takie chwile zdarzają się mi się podczas moich lektur coraz częściej. Nie wiem, czy to kwestia przypadku, czy może czytam obecnie uważniej niż kiedyś, z większą dociekliwością i z większym głodem na świeże doznania. Tego typu doświadczenie zapewniła mi ostatnio lektura “Schronu przeciwczasowego” Georgi Gospodinowa. Narrator książki w pewnym momencie mówi, że “pamiętamy jedynie te zapachy, które opisaliśmy lub porównaliśmy”. Jak trafnie zauważa, nie istnieją samodzielne ich nazwy. Jaśminowy jest odniesieniem do jaśminu. Pachnie jaśminem, mówimy. Zapamiętać zapachy możemy, zdaniem autora, tylko poprzez język, poprzez słowa, które nam coś przypominają, z czymś się kojarzą. Tak jakby zapachy nie istniały poza tezaurusem. Tak jakby rzeczy wokół nas domagały się zapisania w języku, bo inaczej nasze zmysły ich nie zdekodują, nie zaszufladkują. Czy w takim razie języki bogatsze w słownictwo umożliwiają głębszy wgląd w rzeczywistość, chciałoby się zapytać?

Nie miałbym tej refleksji, gdyby nie lektura tej książki i tego zdania. Nie miałbym też w tym momencie skojarzenia z filozoficznym dylematem związanym z lasem, w którym nie istnieje dźwięk przewracającego się drzewa, bo nie ma tam nikogo, kto mógłby to usłyszeć.

Schron przeciwczasowy, Georgi Gospodinow, Wydawnictwo Literackie, 2022, str. 58

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *