236. Wiersz znikąd

236. Wiersz znikąd

 Ileż tajemnic skrywają same tytuły:

Niejedno

Zatracenie

Znikająca ziemia

Mógłby spaść śnieg

Noc wyroczni

Drugie imię

Sielanka

Ostatnie lato w mieście

Leksykon światła i mroku

Czarny hetman

Lis już wtedy był myśliwym

Most o trzech przęsłach

Spisałem tylko tytuły książek stojących tuż przede mną, na linii wzroku. Ni stąd, ni zowąd narodził się wiersz, jako przypadkowe zestawienie słów, które można odczytać jakkolwiek się chce, więc jako poezję również. Natomiast gdy przestawimy kolejność tych tytułów, powstanie jeszcze inny wiersz, z innym podtekstem, z innymi wrotami do naszej wyobraźni. Wiersz znikąd, z przypadku, ze słów, które w zamyśle autorów miały znaczyć coś zupełnie innego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *