Jakby nie dość nam rzeczywistych książek, pisarze nieustannie rozsmakowują się w wymyślaniu tytułów i autorów fikcyjnych. Borges tchnął życie w ideę nieskończonej biblioteki, przy czym należałoby przyjąć, że składa się ona z dwóch odrębnych nieskończoności: zbioru prawdziwych książek i zbioru tych wymyślonych. Co ciekawe, do tego drugiego zbioru można bez końca dodawać kolejne fikcyjne pozycje, stanowiące uzupełnienie tych poprzednich, również zmyślonych. Można też pokusić się o skończony, subiektywny wybór takich nierzeczywistych tytułów.
Takiego zadania podjęło się wielu autorów, ja jednak szczególnie upodobałem sobie “Widmową bibliotekę” Pawła Dunina-Wąsowicza. Ów leksykon książek urojonych, jak mówi podtytuł, to tylko mały fragment wycinek większej całości. Niekiedy aż się prosi – mówi Dunin-Wąsowicz – by w celu uwiarygodnienia postaci literackiej, zaprezentować jej dorobek literacki czy naukowy, posługując się wyimaginowanymi tytułami. Takie zwodzenie czytelnika było przecież cechą charakterystyczną tak znanych pisarzy jak choćby Borges, Lem, Nabokow, Gide, Auster czy Shaw. Tych literackich podróbek jest zresztą już tak wiele, że żaden literaturoznawca nie byłby w stanie ich zliczyć i umieścić w jednej antologii.
“Tak, tych książek w ogóle nie ma.” – przyznaje Dunin-Wąsowicz. “Ale przecież są – w wyobraźni pisarzy, którzy je wymyślili i umieścili w swoich fikcyjnych rzeczywistościach. A one rozmnożyły się – w wyobraźniach czytelników”.
Źródło cytatu: Widmowa biblioteka, Paweł Dunin-Wąsowicz, Lampa i Iskra Boża, 1997, str. 4

Dodaj komentarz