Jeśli filozofia, to wybieram błądzenie w zakamarkach języka. Wybieram Wittgensteina. Albo Ciorana. Tak, zwłaszcza Ciorana, choć bardziej z niego eseista czy aforysta niż filozof. Ale to dobrze.
Czyta się go bez zobowiązań, bez presji, by wszystko zrozumieć.
“Ta oto sekunda znikła na zawsze, przepadła w bezimiennej masie nieodwracalności. Nie powróci nigdy. Cierpię z tego powodu i nie cierpię. Wszystko jest jedyne – i nic nie znaczące”.
Szukanie esensji w brzmieniu umiejętnie zestawionych słów. W tym Cioran był bezkonkurencyjny.
“Mam wszystkie przywary innych ludzi, a jednak wszystko to, co oni robią, wydaje mi się niepojęte”.
Czytam i wpatruję się w sentencje, bo zdania to mogą być pospolite, ale nie u Ciorana.
“W istocie wartość jakiejś książki zależy nie od wagi tematu (bo wówczas teologowie byliby poza wszelką konkurencją), lecz od sposobu potraktowania w niej tego, co przypadkowe i nieznaczące, od panowania nad tym, co znikome. S e d n o nigdy nie wymagało ani szczypty talentu.”
Czytać Ciorana można o każdej porze życia. Nigdy go za wiele.
.
.
.
Źródło cytatów: O niedogodności narodzin, Emil Cioran, Oficyna Literacka, 1996, przekład Ireneusz Kania

Dodaj komentarz