Z faktu posiadania własnej biblioteki wynika jeszcze jedna korzyść. Szukając tomu, o którym śniliśmy zeszłej nocy, odnajdujemy nieraz zupełnie inną książkę. Książkę, o której wszyscy zapomnieli, z nami włącznie: to unikat na skalę światową, nikt jej już nie wznawia, a my nie mieliśmy pojęcia, że jesteśmy jej (jedynymi) posiadaczami. Nawet nie pamiętamy, gdzie ją zakupiliśmy, a może ktoś nam ją pożyczył, a może podarował z wielkiej okazji. Tak wskrzeszamy książki skazane na zapomnienie. Pochowane w domowych biblioteczkach, wsunięte w bezimienne obwoluty, czekające w cierpliwości na ślepy traf, łut szczęścia, eliksir życia.

Dodaj komentarz