104. U podstaw wrażliwości

104. U podstaw wrażliwości

Zdarza nam się niekiedy sytuacja, którą można podsumować słowami w rodzaju: też tak miałem, czułem to samo, to część mojej przeszłości. Takim literackim deja vu była dla mnie lektura szkicu literackiego o twórczości Prousta. Jan Błoński pisze bowiem tak:

Dzieło Prousta przeczytałem w młodości. Z tej lektury, która trwała całą wiosnę, wyszedłem odmieniony. […] Proust, raz pokochany, nie darowuje. Działa na czytelnika na znacznej głębokości ducha: u podstaw wrażliwości. Sprawia, że całe życie pozostajemy mu dłużni – ponieważ staliśmy się inni.

Na zawsze pozostanę też pod urokiem tłumaczenia Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Mimo że w ostatnich latach pojawiły się nowe przekłady, unikam ich z premedytacją. Być może dlatego, że w głębi ducha oddycham frazą młodopolską, która bodajże idealnie nadawała się do odwzorowania rzeczywistości nakreślonej przez Marcela Prousta.

.

.

.

Źródło cytatu: Widzieć jasno w zachwyceniu. Szkic literacki o twórczości Prousta, Jan Błoński, Wydawnictwo Literackie, 1985

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *