105. Fenomen wydawniczy

105. Fenomen wydawniczy

Jako ludzkość każdego dnia jesteśmy na końcu historii. Zaświadczają o tym tysiące książek, których autorzy starają się nam przedstawić kompletny zarys historyczny wybranej dziedziny. Mam na myśli wszystkie te tytuły rozpoczynające się od słowa  “Historia “, a więc “Historia czasu “,  “Historia świadomości “,  “Historia czytania “,  “Historia Francji “,  “Historia fotografii“,  “Historia średniowiecza“,  “Historia astronomii “,  “Historia kawy “; wyliczać można w zasadzie bez końca. Jest to pewnego rodzaju fenomen wydawniczy, a zarazem obietnica wyjaśnienia spraw, które nie uważaliśmy dotychczas za istotne, ale skoro znany wydawca akurat wydał kolejną pozycję w tytule z Historią, to właściwie czemu jej nie przeczytać. Dlaczego nas, czytelników, takie tytuły tak bardzo angażują? Zapewne chodzi o poznanie kolejnych warstw tak bardzo złożonej rzeczywistości, a tego typu książki nie dość, że składają taką obietnicę, to jeszcze zazwyczaj jej dotrzymują. Właśnie czytam  “Historię nudy “ i nie skłamię mówiąc, że to jedna z bardziej zajmujących książek, jakie ostatnimi czasy trafiły w moje ręce.

.

.

.

Mowa o książce: Historia nudy, Peter Toohey, Bellona, 2012, przekład Katarzyna Ciarcińska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *