360. Trzeba zobaczyć, nie trzeba przeczytać

360. Trzeba zobaczyć, nie trzeba przeczytać

Przeczytałem pewnego razu, naprawdę nie pamiętam gdzie, choć pewnie powinienem, że są filmy, które trzeba zobaczyć, nie ma natomiast książek, które trzeba koniecznie przeczytać. Rzecz dotyczy oczywiście nowości, i smutne to, choć logiczne. 

Film to dwie, góra trzy godziny, wizualnie dopaminowy w konstrukcji, nie wymaga żadnego wcześniejszego przygotowania, w zasadzie wystarczy zmysł wzroku i ewentualnie zmysł słuchu. Czego nie da się powiedzieć o książce. Tu potrzeba tego wszystkiego, czego nie wymaga seans kinowy: ciszy, światła łagodnie oświetlającego czytany tekst, namysłu nad słowami, a obrazy same powstaną w umyśle, niepotrzebny żaden reżyser, żaden scenarzysta, żaden operator kamery, żaden kompozytor muzyki. 

To, co uzupełnia tekst podczas lektury, jest w nas, tylko czeka na impuls, czeka na uruchomienie tej przepotężnej machiny wyobraźni, której nie widać, choć wiemy, że istnieje, ale dopiero wówczas, gdy oczy oderwiemy od tekstu i zorientujemy się, że żyjemy poza książką, dopiero wtedy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *