Wbrew pozorom, czytelnika nie cechuje bierność, ale wręcz zachłanność na życie.
Sięgnięcie po książkę nie jest ucieczką od rzeczywistości, jest gestem pojednania z nią, jest próbą jej przekroczenia, aktem samopoznania i wtajemniczenia. Bo życie to nie tylko fizyczność, namacalność, naturalność, to także wszelkie ludzkie artefakty, sztuczności, dziwności, a tych w książkach co niemiara; bez nich zawsze czegoś będzie brakowało, rozumienie świata będzie wybrakowane, wyobraźnia nie będzie pracować na pełnych obrotach.
Zachłanność na życie to zatem także zachłanność na literaturę, przemożna chęć na spotkanie nieznanego w kontrolowanych warunkach, przy zapalonym świetle, w domowym zaciszu, ale też chęć na poznanie sfer istnienia, które nam się wymykają na co dzień, ale które można choćby spróbować opisać.
Dzieła tych, którym to się udało, czytamy zachłannie, jakbyśmy nie mieli nigdy dość.

Dodaj komentarz