191. Szaleństwo katalogowania

191. Szaleństwo katalogowania

Nie było większego kontynuatora myśli Borgesa niż Umberto Eco. Nie dość, że Eco uczynił go jednym z bohaterów “Imienia róży”, to w pisarstwie włoskiego pisarza co rusz odzywają się echa jego fascynacji najsłynniejszym na świecie bibliotekarzem. Nie inaczej rzecz ma się z “Szaleństwem katalogowania”, odważnym projektem wydawniczym, który nosi wszelkie znamiona niezależnego dzieła sztuki. Jakaż to wycyzelowana, dopieszczona i edytorsko nienaganna książka! Idea katalogowania rozpisana, jak na semiotyka przystało, na skrzące się kunsztownymi teoriami literackimi rozdziały, nafaszerowane fragmentami najsłynniejszych dzieł literackich i udekorowane reprodukcjami dzieł malarskich artystów dawnych i współczesnych. 

Rozdział “Listy rzeczy” ma przykładowo początek następujący:
Obawa, że nie da się wypowiedzieć wszystkiego, ogarnia człowieka nie tylko w obliczu nieskończoności nazw, ale i bezkresu rzeczy. Historia literatury pełna jest obsesyjnych kolekcji przedmiotów.”

Po czym następuje enumeracja list, wykazów i spisów wszelakich, uczynionych w swych dziełach przez takich twórców jak Ludovico Ariosto, William Szekspir, Giambattista Marino, Mark Twain, Tomasz Mann i Patrick Suskind. A to tylko niewielki wycinek gigantycznej kolekcji obszernych fragmentów ilustrujących poszczególne tezy Umberto Eco. Monumentalne dzieło!

Ale dlaczego w ogóle o tym piszę? Z jednej strony, to rzecz oczywista, pragnę podzielić się moim zachwytem nad tym tytułem, bowiem “Szaleństwo katalogowania” jest książką absolutnie zjawiskową. Z drugiej jednak strony fascynują mnie wszelkie pozycje, które w niebanalny sposób potrafią opowiadać o ideach. I to ta kwestia urzekła mnie tu najmocniej: Eco uczynił z idei katalogowania punkt wyjścia do głębszych rozważań, wykorzystując w tym celu swoje zamiłowanie do … katalogowania właśnie. A więc katalogowanie jako atrybut pracy naukowca, literaturoznawcy, semiotyka i powieściopisarza, a także jako atrybut myśliciela, który porządkuje świat na własnych zasadach i na własny użytek. Ale nie tylko. Katalogowanie to przecież ulubione zajęcie wielu z nas. Segregujemy, układamy, kolekcjonujemy, jakby ten mały skrawek rzeczywistości, jaki ogarniamy, zasługiwał na uporządkowanie, ład i wyciszenie. Jakbyśmy chaos potrafili przemienić w domowe zacisze, gdzie znamy każdy kąt. 

.

.

.

Źródło cytatu: Szaleństwo katalogowania, Umberto Eco, Rebis, 2009, s. 67, przekład: Tomasz Kwiecień

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *