Czy zwyczajność można podnieść do rangi literatury? Zwyczajność w wersji zaprezentowanej przez Georgesa Pereca to spis rzeczy, zestawienia, które same w sobie nie mają absolutnie nic wspólnego z literaturą piękną. Niemniej jest to literatura, która zmusza do myślenia, zaskakuje, a więc podchodzi pod definicję literatury pięknej. Paradoks? Wyszczególnienie wszystkich spożytych w ciągu roku posiłków i napojów zdaje się nie być li tylko grą literacką, a czymś głębszym, lecz pod jednym wszakże warunkiem: jeśli najpierw wsłuchamy się w eksplikację autora, który zaprasza czytelnika do wspólnej podróży przez meandry codzienności tymi słowy: “To, co dzieje się każdego dnia, co banalne, codzienne, oczywiste, pospolite, zwyczajne, pod-zwyczajne, rutynowe, ukryte w szumie, jak to sobie uzmysłowić, jak zgłębić, jak opisać?”. Parę zdań dalej Perec dopowiada: “Mało mnie obchodzi, że pytania te są urywkowe, zaledwie zarysowujące pewną metodę, co najwyżej pewien zamysł. Ważne jest dla mnie, że sprawiają wrażenie trywialnych i błahych, bo to właśnie sprawia, że są równie, o ile nie bardziej istotne niż wszystkie pozostałe, poprzez które daremnie próbowaliśmy uchwycić całą prawdę o nas.” Rzecz jasna, Perec nie był ani pierwszym, ani ostatnim pisarzem, który ze zwyczajności chciał tworzyć, i z powodzeniem tworzył, wielką sztukę, wielką literaturę. Niemniej czytam akurat jego słowa, i zastanawiam się, czy owa “Podzwyczajność”, jak to ujął Perec, owa celebracja zwyczajnych rzeczy, słów, nazw, zdarzeń, miałaby jakikolwiek sens, gdyby nie jasny i precyzyjny manifest artystyczny, załączony jako rozdział pierwszy. Z drugiej strony, wielkie pytania i wielkie tematy nie muszą przecież zawsze zahaczać o artyzm, o górne rejestry świadomości literackiej, mogą też, a może powinny, dotykać tego, co przyziemne, nieliterackie, banalne.
Źródła cytatów: Podzwyczajność, Georges Perec, Wydawnictwo Lokator, 2024

Dodaj komentarz