W kategorii książek non-fiction najbardziej upodobałem sobie te, które emanują niewiedzą. Zazwyczaj lgną do nas tytuły, których autorzy usilnie starają się nas przekonać, że oto ogarnęli fragment rzeczywistości i udzielać nam będą paru lekcji poglądowych. Wierzę im na słowo, bo i też wiedzą dobrze, o czym piszą. Ale najciekawiej jest wówczas, gdy autor od samego początku wie, że nic tak naprawdę nie wie, i tą radosną nowiną chce się z nami podzielić.
“Nie wiem właściwie niczego”, mówi nam Zbigniew Mikołejko. “Każdy z nas zresztą jest skazany na niepewność, ale niektórzy nie chcą jej wziąć pod uwagę. Za wszelką cenę oczekują pewności, starają się o nią”. Inga Iwasiów dopowiada, że “lista tego, czego nie wiem, jest tak długa, że mam kłopot z ułożeniem jej według alfabetu czy innej hierarchii.” Zaś Aleksandra Przegalińska-Skierkowska, specjalista od sztucznej inteligencji, twierdzi, że “w swojej dziedzinie nie wiem właściwie dziewięćdziesięciu dziewięciu procent rzeczy”.
Zdawać by się mogło, że funkcjonowanie w świecie, gdzie więcej nie wiemy niż wiemy jest niemożliwe. Jeśli jednak głębiej się na tym zastanowić, to przecież immanentna cecha naszej rzeczywistości. Na dodatek im więcej dowiadujemy się o świecie, tym więcej nowych pytań się rodzi w umysłach naukowców. Tym samym można pokusić się o paradoks idealny: nieskończone poznanie świata nastąpi w chwili, gdy człowiek stanie przed koniecznością udzielenia odpowiedzi na nieskończoną liczbę pytań.
Źródło cytatów: Nie wiem, Filip Springer, Dowody, 2024

Dodaj komentarz