84. Okładka jako obietnica

84. Okładka jako obietnica

Znowuż utknąłem na etapie okładki. Jeszcze nie otworzyłem książki, a już wiem, że zapowiada się fascynująca podróż literacka. Któż śmiałby zaprojektować tak doskonałą okładkę, gdyby książka była nijaka, bezbarwna? Mamy tu do czynienia z idealnym mariażem błękitu, półcieni, delikatnych wypukłości i złotej czcionki. Patrzymy oczami wyobraźni na wieloznaczny obraz, symbolizujący zarówno tytułowe cieśniny, jak i górski krajobraz z lotu ptaka czy tajemniczy krwioobieg wypełniony błękitnym płynem. Trzymając książkę w promieniach zachodzącego słońca, okładka zaczyna się mienić, iskrzyć, jaśnieć. Tak bardzo, że ciemność zaczyna tonąć w jasności, a ciemne smugi zaczynają przypominać spękaną ziemię.  Czas na lekturę, mimo że okładka nadal nie pozwala. 

Wspomniana książka: Cieśniny, Wojciech Nowicki, Czarne, 2019, twórca okładki: Witold Siemaszkiewicz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *