546. Milczenie i nicość

546. Milczenie i nicość

Nie pozwalam zdaniom zbytnio się rozwinąć: gdy tylko zaczynają pęcznieć, kiełkować wręcz, ucinam je jednym szybkim milczeniem; odtąd zdania odczuwają ból fantomowy, a tam, gdzie powinna być puenta, jest nicość.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *