Książka, zatrzaśnięty tekst w połyskliwej oprawie, to jeden z najbardziej zwodniczych artefaktów naszej cywilizacji. To tylko przedmiot, chciałoby się rzec, to tylko produkt, to tylko druk. Stoi na regale jak dziesiątki innych rzeczy, aż tak bardzo się nie wyróżnia, mimo to wszyscy wiemy, co się za nim kryje: tajemnica, trudność, wyzwanie. Dlatego wielu z nas nigdy nie otwiera książek, z obawy, że nic z nich nie zrozumieją, że wywołają w nich uczucia niepożądane, że zburzą ich spokój i pewność siebie. Lepiej niech stoją nieotwarte.
Istnieją jednak tacy, którzy mają dość odwagi, by wkroczyć w nieznane i z otwartą, donkichotowską przyłbicą oddać się niekończącej się przygodzie. Jedyne, co należy uczynić, to otworzyć książkę i zacząć ją czytać, reszta dzieje się sama, bez udziału świadomości; czytelnik milknie, niekiedy na długie godziny. Milczenie pozwala zanurzyć się w lekturze, a wydrukowane słowa zaczynają do nas mówić ludzkim głosem, a w zasadzie to nasz głos, jeśli dobrze się wsłuchać w nasze czytanie, to usłyszymy sami siebie, jak szepczemy, jak mówimy do siebie głosem autora.

Dodaj komentarz