Prawda o ocalałych tekstach jest taka, że gdyby przykładowo Max Brod zniszczył dzieła Kafki, wedle jego życzenia, nikt by tego nie zauważył. Tysiące książek zaginęło bezpowrotnie i nie wiemy o nich zupełnie nic. Co więcej, mało brakowało, by jedne z największych dzieł literatury światowej w ogóle nie powstały. Wspomnijmy choćby Lema, który cudem przeżył ostrzał jego mieszkania we Lwowie. Brakowało dosłownie paru centymetrów, a my, czytelnicy, nigdy nie przeczytalibyśmy “Edenu”, “Powrotu z gwiazd”, “Bajek robotów” czy “Niezwyciężonego” z braku ich zaistnienia w realnym świecie. I tak toczy się literacki świat: jedne utwory giną, inne cudem powstają, a jeszcze inne trafiają do naszych rąk i zostają na dłużej. Błąd przeżywalności kłania się raz kolejny: skupiamy się na tym, co widoczne, namacalne, pomijamy zaś to, co zapomniane, poza zasięgiem wzroku i wiedzy.

Dodaj komentarz