271. Jak język uczynił nas ludźmi

271. Jak język uczynił nas ludźmi

Nie dysponując językiem, jesteśmy skazani wyłącznie na siebie, bezbronni wobec najczarniejszych tworów wyobraźni, zdani na instynktowne pocieszenia i zwierzęcy spryt.

Język w takim ujęciu jawi się więc jako bezpieczna przystań, bowiem pozwala nam oswoić nieznane poprzez akt nazwania nieznanego po imieniu, nadania mu ludzkiego wymiaru. 

Bez słów pozwalających zdefiniować i omówić początek i koniec nie byłoby początku, końca ani miary przestrzeni i czasu […].”

Bez człowieka nie byłoby idei człowieczeństwa. Zresztą stan taki trwał przez miliardy lat. Wszechświat istniał, choć żadna z jego części nie posiadała nazwy. Logicznie rzecz ujmując, nie istniał więc, bo nie istniał nikt, kto mógłby go próbować ogarnąć rozumem. Wszechświat zaistniał dopiero wówczas, gdy pierwsza społeczność, która zaczęła posługiwać się pierwszymi słowami, nazwała niebo niebem, słońce słońcem, a księżyc księżycem, nawet jeśli słowa te brzmiały wtedy inaczej. Najistotniejsze było to, że wreszcie pojawiło się narzędzie, którym człowiek mógł opisać świat i swoje w nim miejsce: jako filozofa kontemplującego fakt zaistnienia w rzeczywistości, która przez taki długi czas obywała się bez ludzkich słów.

Źródło cytatów: „Mowa. Jak język uczynił nas ludźmi”, Simon Prentis, Czarna Owca, 2024, przekład Dariusz Rossowski,  s. 22

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *