Alberto Manguel, następca Borgesa na stanowisku dyrektora Biblioteki Narodowej w Buenos Aires, ma podobną jak jego mistrz, jeśli nawet nie większą, fiksację na punkcie bibliotek. Fiksacja owa eskaluje w książce, którą Manguel napisał wspólnie z Giannim Guadalupim. Słownik miejsc wyobrażonych to przeogromny zbiór wypisów z setek książek, których autorzy opisują nieistniejące krainy, lub by rzec inaczej, opisują krainy istnieją wyłącznie w wyobraźni tychże autorów. Jakby brakowało realnych miast, regionów czy kontynentów, chciałoby się rzec. Jednak, jak twierdzi Ryszard Koziołek, fikcja jest prawdziwsza niż rzeczywistość w tym sensie, że raz napisanej wersji zdarzeń już nikt nie zmieni, nawet sam autor, i jako takie zawsze będą prawdziwe. W życiu różnie to bywa, ludzie kłamią, zmyślają czy halucynują. Bądź tu człowieku mądry, gdzie leży granica między prawdą a fałszem. A w beletrystyce, nawet tej zmyślonej po mistrzowsku, istnieje tylko jedna, niepodważalna prawda. Tekst literacki. Nawet jeśli mamy świadomość, że daliśmy się zwieść na manowce temu czy innemu pisarzowi, wierzymy w każde ich słowo.
Taka wersja interpretacji jest bliska, jak się okazuje, także autorom Słownika. Jak pisze we wstępie Alberto Manguel: Byliśmy zgodni, że musimy starannie wyważyć rzeczowość i fantazję. Uznając za pewnik faktyczność fikcji i fikcyjność faktów, postanowiliśmy traktować wybrane teksty bez własnych inwencji, nie mniej serio niż raporty podróżnika o niezbadanych krainach bądź kronikarskie zapiski, przytaczając wyłącznie informacje z pierwotnego źródła.
Źródło cytatu: Słownik miejsc wyobrażonych, Alberto Manguel, Gianni Guadalupi, PIW, 2021, str. 7

Dodaj komentarz