W kategorii książek, które odkrywają inne, mało znane, acz zdaniem co poniektórych, wybitne pozycje, zaliczam bezdyskusyjnie tenże zbiór esejów. Beigbeder, jeden z najbardziej znanych współczesnych pisarzy francuskich, autor takich dzieł jak 29,99, Francuska powieść czy Windows on the World (w Polsce wydane przez Noir sur Blanc), w ramach niezgody i sprzeciwu wobec literackich list najważniejszych książek, jakie publikuje co jakiś czas każde szanujące się pismo literackie lub magazyn opinii, postanowił sporządzić własny, subiektywny, i jakże inny zestaw książek, które z jakiegoś powodu zapadły mu w pamięć. Weźmy dla przykładu miejsce 42. – Journal Valery’ego Larbauda (1901-1935). Beigbeder zauważa, że nikt już tak zachłannie, tak gęsto i tak wiele nie pisze każdego dnia. Jako posiadacz wielkiej fortuny Larbaud nie zajmował się niczym innym poza czytaniem, pisaniem i podróżowaniem, kolejność dowolna, a formuła dziennika okazała się najlepszym sposobem na zapisanie każdego detalu, każdego wrażenia, każdego oczarowania. Próbując zrozumieć fenomen i dzieło Larbauda, Beigbeder zadaje retoryczne pytanie: Gdzie on znajdował czas, żeby to wszystko zapisać? To przewodnik, a jego autor wędrowiec jest istotą najbardziej wyrafinowaną, jaką kiedykolwiek nosiła ziemia, mająca w plecaku całą wiedzę wszechświata.
Źródło cytatu: Pierwszy bilans po apokalipsie – Frederic Beigbeder, str. 223

Dodaj komentarz