Im książka bardziej zmusza do myślenia, tym trudniej ją zaklasyfikować. Nastąpiło w ostatnich czasach tak gwałtowne i doszczętne wymieszanie gatunków literackich, że doprawdy niekiedy trudno się zorientować, czym właściwe jest czytana w danej chwili książka: esejem, sylwą, dziennikiem, autobiografią, panegirykiem, prozą poetycką, zbeletryzowanym non-fiction, manifestem, literaturą popularnonaukową, biografią, science fiction czy reportażem? Bowiem powieścią zazwyczaj nie jest, mimo że tak jest reklamowana i zachwalana. Być może tu właśnie należy upatrywać różnicy między literaturą gatunkową a inną niż gatunkowa. Ta pierwsza jest schematyczna i przewidywalna, i to jest jeden z jej głównych walorów sprzedażowych. Ta druga oszałamia bogactwem perspektyw, zbija z tropu i prowadzi w najbardziej nieoczywiste obszary ludzkiej wrażliwości, zarazem wymykając się coraz częściej jednoznacznym klasyfikacjom.
W nawiązaniu (nie tylko) do: Straszliwa zieleń, Benjamin Labatut, Czarne, 2023, przekład Tomasz Pindel

Dodaj komentarz