87. W bezimiennej masie nieodwracalności

87. W bezimiennej masie nieodwracalności

Jeśli filozofia, to wybieram błądzenie w zakamarkach języka. Wybieram Wittgensteina. Albo Ciorana. Tak, zwłaszcza Ciorana, choć bardziej z niego eseista czy aforysta niż filozof. Ale to dobrze. 

Czyta się go bez zobowiązań, bez presji, by wszystko zrozumieć.

Ta oto sekunda znikła na zawsze, przepadła w bezimiennej masie nieodwracalności. Nie powróci nigdy. Cierpię z tego powodu i nie cierpię. Wszystko jest jedyne – i nic nie znaczące”.

Szukanie esensji w brzmieniu umiejętnie zestawionych słów. W tym Cioran był bezkonkurencyjny.

Mam wszystkie przywary innych ludzi, a jednak wszystko to, co oni robią, wydaje mi się niepojęte”.

Czytam i wpatruję się w sentencje, bo zdania to mogą być pospolite, ale nie u Ciorana.

W istocie wartość jakiejś książki zależy nie od wagi tematu (bo wówczas teologowie byliby poza wszelką konkurencją), lecz od sposobu potraktowania w niej tego, co przypadkowe i nieznaczące, od panowania nad tym, co znikome. S e d n o nigdy nie wymagało ani szczypty talentu.

Czytać Ciorana można o każdej porze życia. Nigdy go za wiele.

.

.

.

Źródło cytatów: O niedogodności narodzin, Emil Cioran, Oficyna Literacka, 1996, przekład Ireneusz Kania

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *