264. Impas

264. Impas

Aby napisać jakikolwiek tekst, potrzebny jest impuls, nawet nie natchnienie, ono przychodzi później, już w trakcie pisania, niczym magnes ustawiony właściwym biegunem do tego, co istotne i pożądane z punktu widzenia pisarza. Tutaj, w wyniku takiego właśnie impulsu, powstał tekst o impulsie jako zwiastunie natchnienia. Niebezpiecznie blisko redundancji semantycznej, ale też niebezpiecznie blisko innych pułapek językowych. Lepiej więc zakończyć ten tekst i przeczekać do kolejnego impulsu, licząc na skorygowanie błędnego koła i wyjście z tematycznego impasu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *