263. Kłótnie o literaturę

263. Kłótnie o literaturę

“Przy ostatniej jakiejś dyskusji literackiej ktoś napisał: słuchajcie, to jest wspaniałe, nareszcie ktoś kłóci się o literaturę. “ – wspomina w bieżącym numerze “Polityki” Paweł Sołtys, autor znakomitych “Mikrotyków”. Faktem jest, że ostatnimi czasy mało jest książek naprawdę kontrowersyjnych, faktem też jest, że mało jest miarodajnych recenzji w odniesieniu do nowości i debiutów, faktem jest też to, że mało kto czyta recenzje, najczęściej inni recenzenci ciekawi opinii innych recenzentów. Bo czy w dzisiejszych czasach czytelnicy potrzebują pogłębionych recenzji? Czy nie wystarczają polecenia znajomych lub osób, które obserwujemy w sieciach społecznościowych? Przecież zapoznanie się z recenzją zajmuje czas, a niekiedy i sama recenzja zbyt wiele zdradza, a czytanie książki nie będzie przez to tak odkrywcze i zajmujące. Brakuje nam czasu, aby przeczytać zaległe tytuły, nie mówiąc o nowościach, a tu jeszcze recenzenci mieliby walczyć o naszą uwagę? Piszę nieco ironicznie, bo w wielu przypadkach recenzja jest najważniejszą zachętą do sięgnięcia po książkę. Można tylko ubolewać, że jakość recenzji spada; większość z nich mówi o emocjach odbiorcy, a nie o różnorodności interpretacji, o ukrytych warstwach, o tym, co między słowami. Krótko mówiąc, im bardziej merytoryczna i dogłębna recenzja, tym mniej osób ją zapewne przeczyta.

Źródło cytatu: Polityka, nr 42 (3485), 9.10-15.10.2024, s. 91

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *