202. Istota poezji

202. Istota poezji

Zawsze fascynowało mnie przyglądanie się poetom, jak próbują uchwycić istotę poezji. Jakby nie wiedzieli, że nie można być najlepszym we wszystkim. Napisanie wiersza doskonałego to przecież umiejętność dostępna dla nielicznych, chciałoby się rzecz, dla wybranych. Podobnie jest z definiowaniem poezji – tu też potrzebne jest mistrzostwo słowa, ale już innego rodzaju, o nieco innej subtelności. Nie jest jednak tak, że tacy poeci, którzy potrafią poruszać się po jakże różnych rejestrach literatury, nie istnieją. Zawsze musi być wyjątek od reguły, nawet jeśli brzmi ona: to poprzez pisanie poezji staję się ona zrozumiała, bowiem cały jej egzystencjalny urok polega na tym, że nie wiadomo, jak to się dzieje, że takie, a nie inne słowa wywołują takie, a inne emocje. A może jestem w błędzie i każdy poeta, każda poetka, potrafią zawsze i wszędzie nagiąć słowo do własnych wyobrażeń? Posłuchajcie zatem jednej z takich prób zmierzenia się z materią definiowania poezji:

“w pisaniu wierszy nie idzie o terapię […] Może o to, żeby, podobnie jak to czyni geodeta, mierzyć świat. Badać sens rzeczywistości zmysłami, rozumem i natchnieniem, sprawdzać – a przynajmniej próbować tego – czy w ogóle ten sens jest nam dany. Geodety jednak łąka nie mierzy, my natomiast, choćbyśmy przybrali surową minę naukowca i matematyka, i tak zostaniemy w końcu zmierzeni przez ten sam świat, który chcemy zbadać.” 

Być może tak właśnie powinno wyglądać definiowanie poezji ujarzmionej, uchwyconej na gorącym uczynku, sprowadzonej do ludzkich wymiarów, spisanej na nasze podobieństwo.

.

.

.

Źródło cytatu: Późne święta, Adam Zagajewski, PIW, 1998, s. 9-10

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *