201. Światy niemożliwe, acz wyobrażalne

201. Światy niemożliwe, acz wyobrażalne

Doszedłem do wniosku – a może to był tylko przebłysk intuicji – że wyobraźnią sięgam dalej, gdy czytam fikcję, a nie książkę popularnonaukową o Kosmosie. Tak jakby nie chodziło o przestrzeń i mierzalne odległości, tylko o to, co w słowach niemierzalne. Bez wątpienia Wszechświat, z naukowego punktu widzenia, opisać łatwo, mimo że zagadek nadal wiele czeka na wyjaśnienie. Niemniej nie jest już tak łatwo ująć w słowa wszystko to, co wiąże się z naszym postrzeganiem Kosmosu. Przedkładam więc “Fizykę smutku” Gospodinowa ponad “Kosmos” Sagana, przedkładam “Niezwyciężonego” Lema ponad “Wyobrażone życie” Trefila i Summersa. Obce, nieintuicyjne dla nas są naukowe koncepcje związane z nieskończonością kosmicznej przestrzeni, dlatego tak lubimy zdawać się na ograniczoną, ludzką wyobraźnię. Tym samym jako czytelnicy literatury science fiction, i nie tylko, bez problemu akceptujemy dalekie od naukowości koncepcje, o ile napędzają fabułę i otwierają nas na nowe, niemożliwe, choć wyobrażalne, światy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *