70. Zimne rozsypisko drogocennych kamieni

70. Zimne rozsypisko drogocennych kamieni

Niektóre książki zawierają takież bogactwo treści w paru zaledwie zdaniach. Trudno byłoby jednak odgadnąć czytelnikowi jej autora czy jej tytuł, jeśli nie spotkał się z takowym dziełem wcześniej. Tyle tu możliwych skojarzeń i tropów literackich:

Błądził wśród nieprzebranego mnóstwa gwiazd, po świecie, w którym prócz niego i jego towarzysza nie było ani jednej żywej istoty. Byli obaj jak owi dwaj złodzieje z bajki, zamurowani w skarbcu, z którego już nie zdołają się wydostać. Wśród zimnego rozsypiska drogocennych kamieni błąkają się nieskończenie bogaci, ale skazani na zagładę.

Brzmi ten fragment niczym wyjęty z “Baśni tysiąca i jednej nocy”, a może z “Niewidzialnych miast” Calvino, “Ulissesa” Joyce’a, “Niezwyciężonego” Lema, “Małego księcia” Saint-Exupery’ego, “Żywego ducha” Pilcha, albo “Anomalii” Le Telliera? Tekst zbyt dobry na tanią, przygodną literaturę, zarazem opublikowany w tak niepozornej książce, że wielką przyjemnością było odkryć ten fragment wśród innych zdań, wśród tego “zimnego rozsypiska drogocennych kamieni”.

Źródło cytatu: Nocny lot, Antoine de Saint-Exupery, Ex-Press, Kraków, data wydania nieoznaczona, przekład Robert Dzidowiecki, str. 114 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *