Moją przypadłością, zdaje się nieuleczalną, jest budowanie zdań piętrowych, osadzonych na solidnych wykrzyknikach, wspartych kolumnadami z pytajników, z dachami z ukośników, z wielokropkami unoszącymi się z kominów; piętra sięgają samego nieba, najwyższe balansują na granicy dnia i nocy, a jedno zależy od drugiego, żadnego nie można usunąć, bo zawaliłby się ten świat, a może i nie tylko ten.
Sugerowane zapiski
515. Pojedyncze zdaniaNiezmienność postanowień, zamysłów, narracyjności, tego nie posiadam, i to właśnie uniemożliwia mi rozpisanie się na…
492. Zarys zdaniaCzytamy tak, jakby teksty napisane w naszym języku rodzimym były napisane w języku obcym, ledwo…
300. Zdania idealneIstnieją zdania idealne, przynajmniej idealne w sensie logicznym, a jeśli także w sensie estetycznym, tym…
Dodaj komentarz