136. Takie dni, tamte książki

136. Takie dni, tamte książki

Przychodzą takie dni, gdy nie masz ochoty na czytanie. Masz poczucie, że najważniejsze i tak już przeczytałaś, nic cię już nie zaskoczy, fabuły stały się takie przewidywalne, a słowa takie wymięte, wyblakłe. Wtedy z pomocą przychodzi pamięć o wszystkich przeczytanych wcześniej tytułach. Ich treść, wymieszana z pamięcią autobiograficzną, tworzy jedną wielką księgę, w której wszystko jest możliwe, fikcja miesza się z autentyzmem, nie wiadomo nawet, czy bohater z dawno temu czytanej lektury nie jest przypadkiem naszym dobrym znajomym, z którym niekiedy wspominamy stare, dobre czasy. Czasy, gdy uczyliśmy się dopiero liter, gdy z wypiekami na twarzy czytaliśmy pierwsze zdania na przypadkowo napotkanych szyldach i witrynach sklepowych, gdy język wydawał się szkolnym zadaniem, a nie egzystencjalną tajemnicą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *