299. Okładka doskonała

299. Okładka doskonała

Wyobraziłem sobie książkę z okładką tak doskonałą, że kupiłbym ją wyłącznie dla tejże okładki. Trzymałbym ją w antyramie, godząc się na to, że nigdy nie poznam treści schowanej wewnątrz. Okładka, zawłaszczając wszystkie możliwe sensy, unicestwiłaby to, co skryte za nią. Na dobrą sprawę mogłyby tam znajdować się puste strony, a ja nadal bym się upierał, że nic by nie można było z nich wyczytać. Okładka – jedyna rzeczywista wersja książki, której w przypadku okładki doskonałej nie trzeba by nawet czytać; wręcz nie należałoby, by nie zaburzyć istoty doskonałości. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *