Taką myśl miałem dzisiaj: czy przypadkiem cała ta dyskusja o spadających wskaźnikach czytelnictwa nie jest chybiona? Intuicyjnie wyczuwam, że nie chodzi tu o czytanie per se, tylko o ciekawość świata. To ją należy rozbudzać, pielęgnować, zwłaszcza na wczesnych etapach edukacji. Dzieci z natury są ciekawe wszystkiego, a szkoła sprawia, że ciekawość staje się obowiązkiem, a to już nie to samo co ciekawość dobrowolna. Bez ciekawości trudno wyobrazić sobie akt czytania, natomiast ci, co mają dobrze ukierunkowaną ciekawość, chcą wiedzieć więcej. To dlatego książki stają się niejako punktem docelowym dla wszystkich poszukujących nie tylko wiedzy, ale nowych uczuć, nowych idei, nowych motywacji, o których mogliby nie usłyszeć, gdyby nie książki właśnie. Czytanie jako naturalna emanacja ciekawości świata.

Dodaj komentarz