Gdy moje myśli krążą wokół ludzkości, wyobrażam sobie konkretnych ludzi w najbardziej egzotycznych zakątkach świata, i przeraża mnie myśl, że nigdy ich nie zobaczę, nigdy ich nie usłyszę, jakby nigdy nie istnieli, mimo że w każdej chwili nasze losy mogłyby się skrzyżować, choć tylko teoretycznie, bo ich ścieżki wydeptywane są na innych mapach, w innych miastach, o których nigdy nie słyszałem, nawet ich nazw nie znam, i dociera do mnie, że ta cała ludzkość istnieje tam, gdzie mnie nie ma, poza moim zasięgiem, tam, gdzie teraźniejszość rozpada się na miliardy mniejszych teraźniejszości.

Dodaj komentarz