Niektórzy tak doskonale, zajmująco mówią prozą, że mogliby książki pisać, ale nie piszą. Zmarnowane talenty. Zdolni, ale leniwi.
Bo żeby ogarnąć całość, najpierw należy zebrać wszystkie niezbędne elementy, co w przypadku dajmy na to powieści sprowadza się do sporządzenia tysiąca notatek, na piśmie albo w pamięci, i do spamiętania własnoręcznie skleconej fabuły, spiętrzonej jak fale, rozgałęzionej jak podziemne korytarze, którymi podążają na pozór zabłąkani bohaterowie, z wszystkowiedzącym narratorem na czele.
Teraz, gdy już każdy element znalazł się na swoim miejscu, należy nimi wstrząsnąć, i z tego nowego układu powieściowych kart ułożyć przyczynowo-skutkowy ciąg wydarzeń, chyba że mamy zadatki na pisanie abstrakcyjne, zamotane i przez to celowo nie do ogarnięcia.
Na koniec wystarczy tylko napisać powieść, o ile to mówienie prozą nie było tylko pozą.

Dodaj komentarz