Czy to jest normalne, żeby dzień zaczynać, nie jak nasi dziadkowie od porannej gazety, ale od porannego eseju, porannej powieści, porannej antologii wierszy? Jakby aktualność nie była dobrem pierwszej potrzeby, jakby rzeczywistość można było przełożyć na później, aby najpierw skupić się na rzeczach pierwszych.

Dodaj komentarz