Gdzie przebiega granica między tekstem, który można wewnętrznie zaakceptować, a takim, który wydaje się zbyt miałkim, zbyt oczywistym? Problem w tym, że nie istnieje taka cezura; każda ocena tekstu będzie zniekształcona przez niedoskonałości ludzkiego umysłu. Piszesz jedno tylko zdanie, czytasz je powtórnie i konstatujesz, że to napisał ktoś inny, ktoś ci obcy, ktoś, z kim nie czujesz żadnej nici porozumienia. Jakże więc ocenić tekst, skoro już do nas nie przynależy? Tak jakbyśmy oceniali innego twórcę, co jednak okazuje się nad wyraz trudne, bo wiemy doskonale, że to myśmy popełnili ów tekst, tylko tak się zdarzyło, że nasza osobowość rozpadła się na tysiące drobnych kawałków w trakcie pisania. Spisany tekst jest więc zapisem katastrofy, z której ocaleliśmy, ale kosztem rozszczepienia jaźni: nie wiadomo już, kto pisze, mimo że słowa dopisują.

Dodaj komentarz