Marzenie o książce totalnej, która jest wszystkim, zawiera wszystko, mówi o wszystkim. Wszystko jako cel ostateczny. Utopia w czystej postaci. Niemniej od czasu do czasu rodzi się śmiałek, który podejmuje wyzwanie. Jednym z nich jest Bill Bryson. Napisał “Krótką historię prawie wszystkiego” i opisał w niej to, co najistotniejsze dla ludzkości z punktu widzenia wiedzy naukowej. Co wiemy i dlaczego jest to tak fascynujące. Już sam początek jest wielce obiecujący:
“Przede wszystkim, abyś był tu i teraz, biliony błądzących atomów musiały w niezwykle wyszukany sposób połączyć się i stworzyć ciebie. Jest to tak szczególny i niepowtarzalny układ, że nigdy wcześniej nie był jeszcze testowany i będzie istniał tylko ten jeden raz.”
Potem autor raczy nas historiami o Układzie Słonecznym, materii, atomie, kwarkach, powstaniu życia, wymieraniu gatunków i o tym, jak staliśmy się ludźmi. W jednej książce odnajdujemy wszystko to, co powinniśmy wynieść ze szkoły, tylko albo tematy te były tam pomijane, albo nauczane w nieciekawy sposób, albo po prostu ich po latach już nie pamiętamy. Jeśli miałbym polecić uczniom szkół podstawowych czy średnich jedną tylko książkę non-fiction, byłaby to z pewnością ta właśnie książka.
Przy okazji, czy ktoś może wie, dlaczego w spisie lektur nie ma literatury faktu, reportażu i innych tego typu książek, które przecież znacznie lepiej tłumaczą świat niż beletrystyka?
Źródło cytatu: Krótka historia prawie wszystkiego, Bill Bryson, Zysk, 2016, przekład Jacek Bieroń

Dodaj komentarz