227. Jedna z tysięcy opowieści

227. Jedna z tysięcy opowieści

Pisząc tu i ówdzie, publikując szkice i krótkie formy na blogu, człowiek konfrontuje się z nieznanym w tym sensie, że nieznani mi są bliżej ci, co czytają, nieznany jest mi zasięg tego, co publikuję, nieznane mi są wskazania algorytmów, które decydują, ile osób zobaczy mój wpis, czy z wielkiej puli czytelników trafi do mnie sto, dwieście czy tysiąc tych, którzy czytają z powodów mi bliżej nieznanych.

Pisząc, wrzucam słowa do głębokiej studni, zamiast echa wyczekując dżina, który zamiast spełnić moje życzenia, opowie mi jedną z tysięcy opowieści, jakich jeszcze nie słyszałem.

Pisząc, niczego nie oczekuję, spełniam jedynie swój obowiązek wobec języka, który domaga się ekspresji poprzez ludzkie zmysły.

Oto jestem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *