259. Inne wersje ludzkości

259. Inne wersje ludzkości

W literaturze nie żyjemy teraźniejszością, i to ratuje i nas, i literaturę, i teraźniejszość. Im starszej daty literatura, tym bardziej oddalamy się od chwil obecnych, od trwania w jednym punkcie znajomej przestrzeni. Im starsza tkanka języka, tym bardziej zachwycamy się innymi wersjami ludzkości, które odeszły bezpowrotnie, które zapadły się pod naporem pojęć nie do udźwignięcia dla ówczesnych współczesnych mężów stanu, filozofów i myślicieli. Niemniej istnieje granica, poza którą nie możemy wkroczyć: tę granicę wyznaczają języki martwe, wygasłe jak wulkany, unicestwione jak gatunki zwierząt nigdy nie odkrytych. Nikt już nie odtworzy myśli tych, którzy żyli w czasach przedpiśmiennych. Jedyne, co byłoby zrozumiałe, to ich zachwyt nad nieskończonym horyzontem, który skrywa odwieczne tajemnice pod przykrywką wiecznie zmieniającej się palety barw.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *