313. Dwa światy

313. Dwa światy

Nie każdy z moich literackich faworytów zasługuje na moją wyjątkową uwagę.

O niektórych, mimo ich fenomenalnych dzieł, nic więcej wiedzieć nie chcę, wystarcza mi ta ułuda, którą wykreowali. O innych zaś czytam dużo, ale mimo wysiłków, nie udaje mi się znaleźć z nimi żadnego intelektualnego pokrewieństwa; bronią się jedynie swoją twórczością. Są też tacy, których życie osobiste zdaje się znacznie ciekawsze niż wykreowane przez nich światy. W rzeczy samej, tylko nieliczni potrafią wykreować dwa przekonujące światy równolegle, swój własny i ten sztuczny, rozpisany na fikcyjne, choć potencjalnie możliwe rzeczywistości.

Punktem, w którym ci wszyscy autorzy, te wszystkie książki, łączą się w jedno, jestem ja sam. Nic zatem dziwnego, że zdarza się mi przebudzić z myślą, że jestem kimś innym, jednym ze znanych mi autorów, a może jednym z ich bohaterów, i jako taki zastanawiam się, co robię w umyśle osoby, której nie znam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *