240. Czytelnik chybiony

240. Czytelnik chybiony

Doszedłem do wniosku, że jeśli książka nie zyskuje w moich oczach uznania, to problem nie leży w tekście, ale we mnie. Bowiem oznacza to ni mniej ni więcej, że nie powinienem był tej książki w ogóle czytać, bo nie jestem czytelnikiem docelowym. Nie dla mnie była pisana ta książka. Na moim miejscu powinien być ktoś inny, kto doceni tę prozę, tę fabułę. Mam wręcz wyrzuty sumienia, że zabrałem komuś okazję do przeczytania tego konkretnego egzemplarza, może to był ostatni dostępny tom, a wydawca nie planuje już dodruku. W rzeczy samej, wygląda to tak, jakbym stanął na drodze autora i idealnego czytelnika. Na szczęście obydwoje nie wiedzą o moim istnieniu, i zapewne nigdy się nie dowiedzą, a ja mogę nadal bezkarnie zakradać się tam, gdzie sięga tylko literatura, zarówno ta wybitna, jak i ta mierna.  

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *