345. Czytelnicy idealni

345. Czytelnicy idealni

Pochodzę z miasta, mniejsza o szczegóły, w którym zachodziłem, jeszcze całkiem niedawno, do licznych antykwariatów i księgarń. Dziś tych pierwszych już nie ma, tych drugich tylko patrzeć, a też nie będzie. Ich właściciele popełnili kluczowy błąd: uwierzyli, że książka to towar, którym można bezkarnie handlować, że książki można sprzedawać tysiącami, że zawsze znajdą się tacy, co zapłaciliby niemal każdą cenę za nową książkę ich ulubionego autora czy autorki.  

Przywołuję w pamięci tych wszystkich, którzy wierzyli, że dobra literatura zawsze znajdzie adresata. Zwłaszcza jednego antykwariusza, który nie sprzedawał niczego innego poza własnym księgozbiorem, z nadreprezentacją tytułów filozoficznych. Każdego, kto wstąpił i zapytał o romans albo podręcznik szkolny, potrafił zrugać i zbesztać. Księgarz idealny, wypatrujący tylko czytelników idealnych, którzy powinni jego zdaniem czytać tylko te książki, które sam przeczytał i przyniósł z domu. Dziś już go nie ma, ten lokal nie istnieje, a czytelników idealnych jakby sukcesywnie ubywało. 

Gdzie podziali się ci wszyscy, którzy egzystowali na granicy fikcji i rzeczywistości, którzy mogli w książkę wniknąć wszystkimi zmysłami? Część z nich pewnie czyta te słowa, ale gdzie jest cała reszta? Dlaczego nie otworzymy zatem antykwariatów z zapamiętanymi książkami i nie ustawimy ich na witrynie naszego życia, które przecież w połowie należało do nas, a w połowie do postaci z książek? 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *