431. Czas ujarzmiony

431. Czas ujarzmiony

Gdy nadchodzą trudne chwile, sięgamy niekiedy po książki, ale też filmy, które już czytaliśmy, oglądaliśmy, jakby akt powtórzenia miał zapętlić nasze wspomnienia, jakbyśmy na żądanie wywoływali deja vu, żeby to, co wpłynęło na nas, ponownie na nas zadziałało, potęgując czas utracony, ale w nowym wymiarze, w nowej odsłonie, w nowym rozdaniu, bo trzeba wiedzieć, że każda książka, każdy film, to jedna opowieść, ale tylko w chwili, gdy się z nimi stykamy, potem zapadają się w otchłań zapomnienia, i gdy ponownie zechcemy je odkryć, zaskoczy nas odmienność tego dzieła względem pierwowzoru: mamy więc do czynienia z sytuacją, gdy jedna książka może stać się wieloma dla tego samego czytelnika, co prowadzi do konkluzji, że moglibyśmy całe życie czytać tylko jedną książkę, a i tak zaskakiwałaby nas, odczytywana nieustannie na nowo, na świeżo, gdy lat nam przybywa, ale nie książce, w niej czas się zatrzymał, został pochwycony i ujarzmiony.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *