206. Apokryf doskonały

206. Apokryf doskonały

Ależ perełkę odnalazłem, i jak to zazwyczaj bywa, zupełnie przypadkowo. Jeden z podcastów literackich* traktował o “Doskonałej próżni” Lema, więc, zachęcony obietnicą fikcyjności i apokryficzności, sięgam po nią, otwieram spis treści, a tam, na końcu, jako niewinny dodatek – apokryf Jacka Dukaja traktujący o Lemie, a w zasadzie o post-Lemie, po-Lemie. Apokryf w tomie wypełnionym po brzegi apokryfami, czy trzeba czegoś więcej, gdy chcemy zanurzyć się w toni literackiego szaleństwa. O Lemie zwykło się mówić, że wielkim wizjonerem był, zatem cóż mamy powiedzieć o Dukaju, który w 2008 roku pisał o fikcyjnym Lemie tymi słowy:

“Skoro tylko wykalibrowano w MATCH po-Lema do idealnej zgodności z oryginałem, pojawiła się pokusa “wyciągnięcia” z apokryfu pisarza dzieł nowych. […] Po-Lem 1.01 szedł po pierwotnej linii biograficznej, natomiast po-Lema 1.02 odchylono w symulacji na wysokości lat 90. XX wieku. […] Zaaplikowali mu [po-Lemowi] rocznik ówczesnej prozy polskiej. Połknął je i popadł w melancholię, stupor i ogólne nieróbstwo. Podłączyli mu neuroprotezę młodzieńczej ciekawości świata. Wrócił do lektur periodyków naukowych i przekonał się do internetu; chciał też częściej wychodzić z domu, odmłodzili mu więc “ciało”. Rozpisał się w esejach i felietonach. Wpięli mu dopalacze fabularne. Zaczął wystukiwać na maszynie powieść, ale po kilkudziesięciu stronach wyrzucił ją do kosza; tak trzy razy z rzędu. “

.

.

.


Źródło cytatu: Kto napisał Stanisława Lema, Jacek Dukaj, w: Doskonała próżnia, Stanisław Lem, Biblioteka Gazety Wyborczej, 2008, s. 206

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *