Najsmutniejsze są dla mnie biblioteczki, które od lat wyglądają tak samo. Odwiedzam znajomego, a tam książki nietknięte, stoją nadal w tym samym miejscu. A pamięć do książek mam niezłą. Ostatnio instruowałem innego znajomego, w którym pokoju, na której półce i obok której innej książki, w jego mieszkaniu, ma szukać tytułu, o którym właśnie rozmawialiśmy.
Mogę się co prawda mylić, i te najsmutniejsze biblioteczki nie są takie martwe, jak mogłoby się wydawać, tylko ich właściciel jest do przesady pedantyczny, i zawsze odkłada książki w to samo miejsce? Dlaczego więc brakuje tam nowości, tak jakby biblioteczka została odziedziczona i zapomniana, jakby ostatnia książka została kupiona w ubiegłym wieku?
Ja natomiast lubię wieczny ruch w książkach, wtedy wiem, że żyję i one żyją. Co jakiś czas układam je w nowe konstelacje, zgodnie z aktualnymi potrzebami. Gdy potrzebuję świeżych idei kosmologicznych, wyszukuję wszystkie książki w tym temacie, ustawiam je w jednym rzędzie i wieczorami odkrywam, że wszechświat się rozszerza coraz szybciej, że trzeba łapać każdą chwilę, zanim ostatnia gwiazda zgaśnie.
.
.
.
Książka, która mnie tym razem zainspirowała:
Niewidzialne biblioteki, L. Liang, M. James, D. Sheikh, A. Trautwein i inni, Wydawnictwo Literackie, 2022, spolszczył Jacek Dehnel

Dodaj komentarz