337. Coś z niczego

337. Coś z niczego

Wystarczy mi pretekst, by zacząć układać myśli w słowa i w całe ich konstelacje. Tym sposobem idę na układ ze wszechświatem: nazywając go po imieniu, umożliwiam sobie zaistnienie w nim choćby w jednym zdaniu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *